Zatrzymana w czasie.

Moja przyjaciółka odkąd pamiętam nie lubiła chłopaków, za to HSM lubiła(niestety). Zawsze była trochę ponurowata, bardziej dojrzała. Dlatego bardzo zdziwiłam się tym co powiedziała mi w Browcu.

Nagle pojawiła się jakaś ,,cudowna paczka"(jak lubię ją ironicznie nazywać) i to zmieniła. Do browaru lubi chodzić bo tam pełno fajnych chłopaków, HSM już jej się znudził za bardzo cukierkowaty(w końcu zauważyła), no i do tego ta paczka składająca się z praiwe samych 17-latów i dwóch 19-latków plus ona i jakaś Rebeka w jej wieku.

Podobno chłopacy to typ macho: każdą próbują poderwać. nawet ***** by próbowali? – dziwie się. Hm… Tak, no chyba że stwierdziliby że jest na maksa obrzydliwa – mówi. -Ale ona jest na maksa obrzydliwa! Odpowiadam. Przy jej nowym wcieleniu wydałam się sobie strasznie dziecinna. I za taką mnie uważają najcześciej przyjaciele… Smutne ale prawdziwe. Bo chociaż moje myśli są dorosłe, przy każdej osobie inaczej się zachowuje. Każdy zna trochę inną mnie. I tylko ja wiem co jest prawdziwe a co nie.

Ale jedno pytanie mnie nurtuje: Jak tej paczce udało się w niej zmienić to, co ja próbowałam przez 3 lata w kilka tygodni? Ciekawe czy się kiedyś dowiem… Ale na razie muszą mi wystarczyć moje przemyślenia i opis na gg: ,,Zatrzymana w czasie." POzdrawiam,

http://tn3-1.deviantart.com/fs28/300W/f/2008/068/7/9/_Three_Hearts__by_Pandora123.jpg

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

0 odpowiedzi na „Zatrzymana w czasie.

  1. avatar Czarna pisze:

    widocznie inni działają na nią lepiej. ale właśnie ciekawe jest to, że udało im się tak szybko…

  2. avatar Czarna pisze:

    kochana, jestem 100 razy bardziej chamowata od ciebie, hahahaha xD

  3. avatar cissek pisze:

    noooo ładnych ma przyjaciół ta Twoja przyjaciółka…. nie powiemmm……
    u mnie nowa notka !!!! http://www.rihanna-igacis.blog.onet.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*