Donka: Upadek

Na języku czujesz jeszcze chłodny smak lodów. Zblizasz się do górki. Twój rower przespiesza. Pedałujesz z całych sił. Nagle coś dzieje się z kierownicą.    

              Zaczyna skręcać raz lewo raz w prawo. W wyniku tego jedziesz lekkim slalomem. Nie możesz zachomować gdyż choć trzymasz kierownice, nie panujesz nad nią. Próbujesz coś zrobisz. Nie wiesz co się dzieje. Upadasz. Czujesz żwir pod sobą, i rower na tobie.

                Wokół ciebie zamieszanie. Jesteś niedaleko działek więc twój tata jedzie po wodę. KOleżanki są przy tobie. Mama wciąż pyta czy nic ci się nie stało. Patrzysz na prawe kolano. Skóra zdarta, rana cała czarna od żwiru. Tak samo z raną na prawej ręcę i prawym ramieniu.

***

Oh…! Przeklęty rower, od samego początku się psuł.

To bolało jak diabli ;-/

a pozniej jeszcze woda utleniona…

Nie życzę takiego upadku nikomu, awet największemu wrogowi

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.