Heh… Tajemniczy Evan…..

U mnie raczej okey. Raczej gdyż… dstałam 2 z polaka;-(. Zaczął się nowy rok, a ja nie wiem co bedzie z NIM. Pewnie już wiecęj go nie zobacze. Mówi się trudno…. Musze w końcu zacząć poszukiwać Evana z mojego snu(który za chwilę wam opowiem), a przestać wspominać tamtego. No dobra, o to mój sen:
Tajemniczy Evan
Biegłam, uciekałam przed nimi. Wpadłam do jesiennego parku. Tam biegło dwóch biegaczy, murzyn i jeszcze jeden. Z tym drugim zaczęłam rozmawiać. Wyszliśmy z lasu(przecież byliśmy w parku!) było lato. Jego ciało było rozgrzane od słońca, nie miał koszuli. Oparłam głowę na jego ramieniu. Wtedy on powiedział:
– Ja cię kiedyś potrąciłem, ale nie chciałem.
– tak pamiętam… byłam w szpitalu…. – odpowiedziałam. Weszliśmy do jesiennego lasu. Tam było lustro. Spojrzałam w nie. Miałam na sobie różowy sweterek, a głowę na jego ramieniu. Nagle przyszedł mój dziadek(!). Poszłam do samochodu z nim. W środku dziadek podał mi moją torebkę… którą zgubiłam gdy biegłam! W środku znalazłam 3 kredki w odcieniach czerwieni które były podpisane na dole. Znalazłam także małą karteczkę. Było na niej napisane: ,,Evan 20 lat, gg:'' tu podane były 3 numery. Jestem pewna że na 1 były napisane same 8 ale też pewna ze pierwszy numer zaczynał się od 69… Po za tym były tam zdjęcia który były jego ale nie jego(nie rozumiem tego ale tak było;-p).
Troszke dziwny sen, ale co poradzić. Sny juz tak mają. A więc trzymajcie kciuki, wybieram się na poszukiwanie z zapałką w ręku Evana. A moze znajde go dopiero gdy będę miała tyle lat ile w śnie??? Zobaczymy, pożyjemy…. POzdro, wpadajcie częściej ;-( W ogóle nie widać waszej obecności na tym blogu!
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.